Śmieciowe zniewolenie

Ceny nieprzystające do naszego regionu

Wypiękniała nam Polska po wejściu do Unii Europejskiej. Potężny zastrzyk finansowy, mający zharmonizować nasz kraj z bogatymi krajami Unii, był i jest najlepszym w naszych gospodarczych dziejach. Nie mamy już powodu do kompleksu Zachodu, jeżeli chodzi o prosty ogląd z okien samochodu czy pociągu. Obejścia naszych nieruchomości są czyste i schludne. Nawet słyszałem twierdzenia, że jesteśmy bardziej schludni od krajów, co do których mieliśmy kompleksy, jak choćby Niemcy. Przystępując do Unii, musimy podporządkować się zasadom, które wynikają z dyrektyw Parlamentu Europejskiego i które są prawem na terenie wszystkich państw sygnatariuszy tej wspólnoty.

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego o odpadach jest aktem prawnym tworzącym ramy dla parlamentów narodowych, w tym dla naszego Sejmu, aby uchwalić polskie prawo zbieżne z uregulowaniami unijnymi. Unia zdefiniowała podstawowe ramy postępowania z odpadami, takie jak odzysk odpadów, recykling, czyli takie zobowiązania dla państw Unii, aby nie wywierać ujemnego oddziaływania na środowisko lub zdrowie ludzkie. Wprowadza to wymóg postępowania, że płaci posiadacz odpadów lub poprzedni posiadacze albo producenci produktów, z których one powstały. Polski Sejm uchwalił ustawę regulującą problematykę. Powstały rozporządzenia wykonawcze regulujące gospodarkę śmieciową. Na końcu my społeczeństwo zostaliśmy tymi naszymi uregulowaniami zniewoleni.

Zniewolenie ma polegać na tym, że mamy w całej Polsce swoisty wyścig samorządów wprowadzających segregację na poziomie naszych mieszkań. Wpierw mówiło się, że w wyniku segregacji będzie taniej, bo segregowane śmieci staną się surowcem do przetworzenia. Nic z tego, mamy zapowiedzi drożyzny śmieciowej. W Rzeszowie powstała spalarnia oprotestowywana przez społeczeństwo. Okazało się, że chyba słusznie, bo podlegając pod energetykę polską, narzuca ceny za spalane odpady nieprzystające do naszego regionu. Tak może czynić, bo ustawodawca, czyli Sejm, zniósł zasadę, aby śmieci nie migrowały po Polsce. Po prostu dzięki zniesieniu regionalizacji śmieciowej bogate samorządy z Polski mogą je utylizować w spalarni w Rzeszowie. Możemy mieć warszawskie śmieci w spalarni i przez to warszawskie ceny, bo energetyka jako właściciel spalarni kieruje się kryterium zysku, a nie naszymi rzeszowskimi potrzebami.

Zgryźliwie przypomnę protesty miejscowych ekologów, którzy dowodzili, że nie jest to obojętna instalacja dla środowiska. Protesty były gaszone przez nasz samorząd poprzez liczne spotkania. Okazało się, że społeczeństwo miało rację. Obecnie po podliczeniu kosztu utylizacji przez spalarnię prezydent miasta lansuje tezę budowy tym razem własnej spalarni służącej wielu samorządom z okolic Rzeszowa. Trzeba było przewidzieć, że z energetycznym monopolem nie ma możliwości wygranej. Nie wiem, jak to odkręcić, przypominając, że kiedyś całe energetyczne Załęże było własnością samorządu rzeszowskiego. Nie stało gospodarczego lokalnego sprytu, aby wynegocjować zapisy służące naszemu regionowi. Mając w Polsce 10 mln gospodarstw domowych i pięć frakcji śmieci, mamy od razu 50 mln koszy na śmieci czy worków o różnych kolorach. Nie tak zakładała Unia w dyrektywie. W praktyce zbliżymy się do absurdu. Oświadczamy na przykład w spółdzielniach, że segregujemy, a przecież jest to praktycznie niemożliwe. Zapowiadali znawcy przedmiotu, aby samorządy zakupiły nowoczesne instalacje do segregacji. Dzisiejsza technika pozwala na odzysk z góry śmieci przysłowiowego żółtego guziczka, miast katować nas wątpliwą segregacją.

Prawo unijne nie narzuca dokładnych rozwiązań, zakłada jedynie efekt końcowy, który nie budzi kontrowersji. Musimy uruchomić mechanizmy opłacalności w gospodarce śmieciowej. Przykład choćby mlekomatów, gdzie moglibyśmy chodzić do marketów, sklepów osiedlowych z własnymi odpowiednimi opakowaniami na mleko do automatu. Nawet piwo jest wożone w kegach i rozlewane w barach. Miliony opakowań śmieci! Przykłady można mnożyć. W żaden sposób nie możemy się zgodzić z naszymi uregulowaniami śmieciowymi. Zaiste śmieciowymi, gdzie kiedyś kilka osób administrowało tę dziedzinę. Obecnie, jak słyszę, zajmuje się tym kilkadziesiąt osób w Rzeszowie. To tylko moja sygnalizacja. Nikt nie zabronił nam w Polsce, aby mądrze uczynić zadość uregulowaniom unijnym poprzez mądre nasze polskie rozwiązania organizacyjne w gospodarce śmieciowej. Na razie mamy zniewolenie organizacyjne i zapowiedź zniewolenia finansowego z powodu banalnych z pozoru śmieci.

Edward SŁUPEK