Meandry polskiej historii

Henryk Nicpoń nagrodzony

Autorowi książki Polowanie na generała – Piłsudski kontra Rozwadowski Henrykowi Nicponiowi wręczono na listopadowej V Konferencji Prawicy Wolnościowej w Warszawie nagrodę Prawicowa Książka Roku 2018. Przy okazji oznajmiono inicjatywę budowy pomnika generałowi Tadeuszowi Rozwadowskiemu jako prawdziwemu wybawcy przed hordami bolszewickimi. Pomnik miałby stanąć przed odbudowywanym Pałacem Saskim w Warszawie niemal naprzeciwko pomnika marszałka Piłsudskiego.

Po wręczeniu statuetki Henryk Nicpoń wygłosił wykład, który ornamentował mottem używanym przez Jana Pawła II: Prawda nas wyzwoli. Podkreślił, że nie jest to książka napisana z pozycji prawicowych, tylko pozycji środowisk historycznych idących ku prawdzie. Czyli obalanie szkodliwych mitów historycznych, jakim jest wykreowany przez władze sanacyjne mit Piłsudskiego, który z prawdą się rozmija. Dla generała Rozwadowskiego nie ma w nim miejsca, bo trzeba byłoby powiedzieć, że Piłsudski uciekł z pola bitwy warszawskiej albo z premedytacją złożył dymisję na ręce Wincentego Witosa, aby nie mieć nic wspólnego z pańską Polską i dogadać się z Leninem po zawojowaniu przez bolszewików całej Europy.

Postać Rozwadowskiego, któremu Polska zawdzięcza zwycięstwo nad bolszewikami, nie służy podtrzymywaniu mitu o Piłsudskim. Aby zrozumieć, należy przypomnieć, jakimi racjami kierował się marszałek Piłsudski, a jakimi gen. Rozwadowski. Niemcy przywieźli Piłsudskiego z Magdeburga do Warszawy, by ratować swoje wschodnie tereny – zaboru pruskiego. Został przywieziony do Warszawy przez hrabiego Harry’ego Kesslera pociągiem z Magdeburga według wzorca operacji przywiezienia Lenina do Piotrogrodu. Lenin najpierw odbył podróż w specjalnym wagonie ze Szwajcarii do Berlina. Piłsudski z Magdeburga do Berlina. Obaj odbyli w stolicy Niemiec ostatnie rozmowy z przedstawicielami niemieckich władz. Przywiezionego do Piotrogrodu Lenina witały opłacane sowicie tłumy, Piłsudskiego według scenariusza Berlina garstka osób, aby nie wybuchło niekontrolowane polskie powstanie. Przyjazd Piłsudskiego 10 listopada 1918 r. był ostatnim legalnym dniem przed podpisaniem przez Niemcy 11 listopada aktu kapitulacji. Generała Tadeusza Rozwadowskiego nie było potrzeba specjalnie przywozić do stolicy w specjalnym pociągu. Nie miał żadnych zobowiązań wobec Berlina czy Wiednia. Przybył do stolicy w chwale zwycięstw, by służyć odradzającej się ojczyźnie. Rada Regencyjna ogłosiła w akcie niepodległości, że w skład odradzającego się państwa powinny wejść ziemie zaboru pruskiego; został mianowany naczelnym wodzem oraz szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Dla niego najważniejsze było odzyskanie przez Polskę niepodległości, a nie zdobycie władzy.

Drogi Józefa Piłsudskiego i gen. Tadeusza Rozwadowskiego krzyżowały się. Przed dymisją premiera Ignacego Daszyńskiego z rządu lubelskiego groziła nam polsko-polska wojna domowa z racji dążenia do dominacji przez Piłsudskiego. Stąd mądrość ówczesnych i przekazanie władzy Piłsudskiemu, który miał poparcie ze strony demobilizowanych polskich oddziałów z armii niemieckiej, a także Polskiej Organizacji Wojskowej. Podczas twardej rozmowy między nimi ustalono, że największym wrogiem Polski jest Rosja. Inne kwestie ich różniły. Piłsudski stawiał na armię ochotniczą i milicję ludową, na siły zbrojne oparte na konnicy, które nie mogły zagrozić Niemcom w razie wybuchu powstań polskich i udzielenie skutecznej pomocy powstańcom z terenu zaboru pruskiego. Tadeusz Rozwadowski postulował armię  regularną  (z poboru całej męskiej polskiej populacji)  wyposażoną  w najnowocześniejszą broń epoki. Przez to nie doszłoby do katastrofy wrześniowej, za którą odpowiada sanacja. Polska armia byłaby nowoczesna i świetnie wyszkolona. Tuż przed śmiercią generał nazywał Piłsudskiego „Bonaparte partacz”.

Coraz więcej faktów wskazuje, że Piłsudski nie miał talentów wojskowych, a jedynie wyrachowanie do zdobycia i sprawowania władzy w sposób autorytarny i dyktatorski. Niewiele wiemy o okolicznościach śmierci generała Rozwadowskiego. Miał być otruty. Nie można tego stwierdzić, gdyż jego mogiła we Lwowie… jest pusta. Podobnie zginął generał Włodzimierz Zagórski, co obciąża sanację i Piłsudskiego. Swą znakomitą książką Henryk Nicpoń uświadamia wszystkim, a zwłaszcza politykom, duchownym, całemu narodowi, że tworzenie mitów i przeinaczanie historii na dłuższą metę się nie opłaci, że „prawda nas wyzwoli”. Że nie można zamiast życia w prawdzie kreować polityki historycznej. Obaj wymienieni, Rozwadowski i Piłsudski, odegrali ważną rolę w odzyskaniu niepodległości. Rola Piłsudskiego jest mitologizowana. Przegrana zaborców, starego układu to „przyczyna” niepodległości.

Gratulujmy autorowi uznania w Polskiej twórczości historycznej. Czym jest zatem uparte dążenie niektórych bezrefleksyjnych środowisk w Rzeszowie do postawienia pomnika z Piłsudskim na koniu – symbolu zacofania militarnego międzywojnia? W stulecie naszej niepodległej warto zgłębiać meandry polskiej historii bez jej zawłaszczania dla bieżących celów politycznych.