W nawiązaniu …

Szanowni!

Z mych przeprosin za pomylenie osoby Okulickiego z Cieplińskim opadł kurz. Z perspektywy czasu widać, że rzucono się na mnie całkowicie pomijając przesłanie artykułu „Czy pies jest kotem”. Szczególnie funkcjonariusze IPN a także kandydat z PiS na Prezydenta Rzeszowa, Wojciech Buczak, dali się mi we znaki. Nic to… Dla mnie najważniejsze była odpowiedź na pytanie, dlaczego tak kuriozalnie się pomyliłem. Z perspektywy historii mojej rodziny, istotne jest to, że płk. Ciepliński Łukasz, piłsudczyk,  inspektor  Armii Krajowej w powiecie rzeszowskim w latach wojny na pewno zatwierdzał wyroki śmierci na kolaborantów, zdrajców, funkcjonariuszy okupanta. Ale co ważniejsze, że zatwierdzał także wyroki na swoich, w tym oponentów politycznych z Batalionów Chłopskich, które były ramieniem zbrojnym ruchu ludowego z PSL. Czyniono tak aby podporządkować BCh AK.  Taki potrójny wyrok śmierci. Wbrew polskiej racji stanu, miał mój tato, Wawrzyniec Słupek. Urodzony 1912 r. Działacz ludowy, członek ROCH i BCh w gminie Hyżne. Jakaś irracjonalna ręka pokierowała moim pisaniem po to, aby przypomnieć ten tragiczny czas i fakty ostrej walki politycznej w czasie wojny prowadzonej przez sanacyjne podziemie przeciwko polskim patriotom walczącym z hitlerowskim najeźdźcą.  Jak widać płk. Łukasz Ciepliński nie ma takich czystych rąk, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Mam nieodparte wrażenie, że teraz post sanacja atawistycznie korzystając z doświadczeń bojowników typu Ciepliński zwalcza ruch ludowy.

Edward SŁUPEK

Podkarpacie w pułapce

Nasze województwo ma niewiele z rządów Prawa i Sprawiedliwości!

Po ponad pięcioletnim samodzielnym  rządzeniu na Podkarpaciu przez Prawo i Sprawiedliwość czas na podsumowanie rządów tej partii. Tym bardziej że tylko w tym województwie PiS sprawuje władzę. Sytuacja jest więc wyjątkowa. Wydawałoby się, że rządzący Podkarpaciem, mając otwartą drogę do swojego premiera, ministrów i różnych innych decydentów warszawskich oraz władz partyjnych, uczynią to województwo rajem, edenem czy też polską wizytówką dla świata. Mając takie możliwości, nie powinni mieć z tym kłopotu. Przecież prawie wszyscy posłowie wybrani na Podkarpaciu, z nielicznymi wyjątkami, to posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Do tego z Podkarpacia pochodzi marszałek Sejmu. Układ jest więc idealny.

Opozycja w żadnym przypadku nie mogła i nie może przeszkadzać podkarpackiej władzy w przekształceniu województwa w wizytówkę Polski nie tylko dla Europy, ale i świata. Tymczasem tak się nie stało! Podkarpacie ma niewiele z rządów Prawa i Sprawiedliwości! Wiele dziedzin bytowania u nas zaczęło nawet zgrzytać w stosunku do tego, co osiągnięto wcześniej. Co więc wyszło z tych rządów? Jesteśmy mniej niż przeciętnym województwem, w którym władze nastawiły się na banalną dystrybucję środków unijnych. Do tego z odczuwaną manierą – aby nie urazić „swojego rządu”. Okazało się, że posłowie podkarpaccy z legitymacją PiS to tylko posłuszna i bezwolna maszynka do głosowania. Do tego w Polsce Podkarpacie zaczyna się źle kojarzyć chociażby ze względu na pana Piotrowicza. Marszałek Kuchciński też nie wystawia najlepszej wizytówki regionowi.

Czas, gdy lotnisko w Jasionce świetnie się rozwijało, mamy za sobą. Porównanie Jasionki chociażby z Pyrzowicami jest co najmniej wstydliwe. Gdy byłem tam cztery lata temu, stało się na parkingu strzeżonym najdalej ok. 100 m od terminalu. Teraz parkingi strzeżone sięgają ponad 3 km. Tymczasem na parkingach w Jasionce samochodów jakby nie przybyło. Ponadto rząd PiS stworzył nam konkurencję w postaci lotniska lubelskiego. Do tego należy głośno powiedzieć, że ośrodek konferencyjny, który powstał obok lotniska, zarządzany przez obcą firmę wysysa z Podkarpacia olbrzymie pieniądze. Wszystko wskazuje na to, że wyssie 45 mln złotych w ciągu 15 lat. Należy więc głośno pytać: Dlaczego pisowskie władze wojewódzkie, mając wiele spółek kontrolowanych przez marszałka oraz ponad 1000 osób zatrudnionych, nie zastanowiły się, jak zarządzać samemu takim obiektem w województwie?

Miały być programy intensyfikacji rolnictwa. Okazuje się, że zostało nam z 17 tyś. tylko 1,2 tys. gospodarstw. Z tego tylko 200 wysokotowarowych. Co więcej, są już wioski i gminy, gdzie należy wybudować „zwierzyńce”, aby dzieci mogły rozpoznawać zwierzęta gospodarskie.

Warto pamiętać również, że obecna władza rozpoczęła rządzenie od likwidacji (z przyczyn nie do końca od niej zależnych) Fabryki Wódek w Łańcucie po 170 latach istnienia tej firmy. Zwyczajny wstyd dla 2,1milionowej populacji regionu, że nie możemy pochwalić się jak inne narody swoim patentowym podkarpackim alkoholem.

Żadna ze spółek podkarpackich nie jest wzorem gospodarności, gdyż prezentują słabą kondycję finansową, ale większość jaśnieje wysokimi zarobkami zarządów. Tymczasem miało nie być skoku na kasę. Co więcej, gdyby Urząd Marszałkowski „wyparował” z Rzeszowa, wielu rzeszowian by tego nie zauważyło. Po prostu nie emanuje dla Rzeszowa niczym. Większość urzędników na czele z marszałkiem jest obca dla naszego miasta, gdyż stąd się nie wywodzi. Dlatego postuluję, aby co trzecią kadencję marszałek województwa wywodził się z wielkiego Rzeszowa, tzn. z obwodu wyborczego obejmującego głosowanie na radnych do sejmiku.

Po rządach PiS na Podkarpaciu mamy strajki płacowe w służbie zdrowia (personel średni). Podkarpacie ma jedne z najniższych emerytur w kraju. Jak mieć wysokie emerytury, gdy zależą one od płac w okresach składkowych. Dlatego postuluję – mając taką, a nie inną sytuację, aby płace na Podkarpaciu w sferze budżetowej dogoniły inne województwa. Tymczasem pokorna reprezentacja wojewódzka w Sejmie nawet nie próbowała o to walczyć.

Przyczyna leży w wewnętrznym ubezwłasnowolnieniu myślenia w Prawie i Sprawiedliwości. Przykład partii wodzowskiej, gdzie liczy się tylko to, co na „górze”, czyli to, co w centrali zaplanują, pogrąża Podkarpacie dosłownie na każdej płaszczyźnie.

Swoista pogarda dla Podkarpacia jest widoczna – miejscowi pisowscy notable nic u swoich nie załatwili. Mając pełnię władzy i wpływów, przez cztery lata w naszym regionie można byłoby przetestować unikatowe, innowacyjne, najnowocześniejsze rozwiązania, które byłyby wzorcem dla całej Polski. Pomysły różnych rozwiązań korzystnych dla Podkarpacia jako matecznika PiS mogłyby płynąć ze stolicy, od rządu; mogły być także przebłyskiem geniuszu wybranych władz w sejmiku podkarpackim. Nie znam takiej inicjatywy w żadnej z dziedzin, na które miały wpływ władze marszałkowskie. Nie chodzi mi o dystrybuowanie środków unijnych, gdyż jest to działalność banalna i rutynowa. Rozdzielać i kontrolować środki finansowe według stosownych zasad to zajęcie dla przyuczonych nawet byle jak do tego urzędników.

Czym więc podkarpacka władza marszałkowska może się pochwalić, jeżeli chodzi o sam Rzeszów? Chyba tym, że słyszało się o tendencji niebrania pod uwagę pomagania stolicy województwa w jego planach rozwojowych, bo władza w tym mieście nie należy do człowieka z legitymacją PiS. Tymczasem można byłoby usytuować w stolicy regionu jakąś inwestycję służącą całemu województwu. Myślę choćby o budowie aqua parku w okolicy „komina” na Załężu, gdzie produkuje się prąd i przez większość roku jest nadmiar ciepła jako odpadu przy jego produkcji. Powinna to być inwestycja lobby energetycznego koordynowana przez marszałka. Mając opisane możliwości wszechwładzy PiS, miasto na pewno ochoczo udostępniłoby niezbędny teren.

Kolej do Warszawy przez Kolbuszową jawi się dalej jako mrzonka. Jesteśmy jednym z nielicznych województw bez stałego, wygodnego połączenia z Warszawą. Nie wiem też, aby coś zrobiono w sprawie budowy połączenia kolejowego z lotniskiem Jasionka. Inne lotniska w kraju budują takie połączenia. To już czysta polityka!

Dlatego warto między innymi zadać pytanie: Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość z taką furią dąży do wyeliminowania z obiegu politycznego Polskiego Stronnictwa Ludowego? Czyżby chodziło o to, że PSL oprócz tradycji 123 lat istnienia jest partią rozsądku i takiej lokalnej godności.

Stąd aż ciśnie się na usta zaproszenie do całej samorządowej Polski przed wyborami do sejmiku na Podkarpaciu. Przyjedźcie na Podkarpacie i zobaczcie, co was czeka, gdy wygra u was Prawo i Sprawiedliwość, partia, która w społecznym uwodzeniu i zastraszaniu jest niezrównana.

Edward SŁUPEK,

kandydat na radnego do Sejmiku Województwa Podkarpackiego

Sprostowanie

Okulickiego a  nie Cieplińskiego

W poprzednim numerze w artykule „Czy pies jest kotem” omyłkowo napisałem, że należy się wstydzić upamiętnienia Cieplińskiego aleją w Rzeszowie. Miało być Okulickiego. Nastąpił nieszczęsny błąd skojarzeniowy przy pisaniu. Bardzo przepraszam.

Edward Słupek